Zapraszamy na nasz profil!

Archiwa

Archiwum wpisów

Czy jestem nadopiekuńczym rodzicem?

Troska, która ciąży

Czasem gdy nasze dzieci stają się coraz bardziej niezależne, zamiast się tym cieszyć, zaczynamy się zamartwiać. Dlaczego?

Lęk o dziecko pojawia się zwykle jeszcze przed jego przyjściem na świat. Zastanawiamy się, czy będzie zdrowe, czy będzie się dobrze rozwijać, czy uda nam się ochronić je przed wszelkimi niebezpieczeństwami. Te naturalne obawy towarzyszą nam przez wszystkie lata jego życia. Jednak gdy naszego strachu jest zbyt dużo, zaczyna on zakłócać rozwój dziecka. Między troską i zaangażowaniem a nadmiernym lękiem o dziecko istnieje cienka granica. Jeśli rodzice nieświadomie ją przekraczają, ich dobre intencje mogą przynosić niepożądane skutki.

Pozwolić na samodzielność

Dzieci potrzebują naszej troski, ale nie potrzebują tego, byśmy się o nie nieustannie zamartwiali. Warto próbować być pogodnym, zadowolonym i wolnym od niepotrzebnych obaw. Naszym podstawowym zadaniem jest pozwalać dziecku krok po kroku uniezależniać się od nas i stawać coraz bardziej samodzielnym. Warto obserwować je i zauważać oznaki tego, że jest gotowe zrobić kolejny krok na drodze do niezależności, że jest gotowe, byśmy podnieśli mu znowu poprzeczkę o milimetr. Warto na tej drodze dodawać dziecku jak najwięcej odwagi, pamiętając o tym, że dla jego rozwoju równie niedobre jak odtrącanie i opuszczanie jest nadmierne chronienie go.

Nie ingerować niepotrzebnie Wystarczająco dobrzy rodzice dbają o dziecko bez ingerowania we wszystkie problemy życia codziennego. Nie ingerują ani w zabawy, ani w większość kłótni. Nie dobierają przyjaciół ani tematów do rozmowy. Pomagają mu rozwijać jego zdolności, nie martwiąc się tym, jak wypada w porównaniu z innymi. Zapewniają w domu swobodną, wolną od osądzania atmosferę, w której dziecko może budować swoje poczucie wartości. Oczekiwania dostosowują do możliwości dziecka, nie pobłażając mu nadmiernie, ale też nie będąc nadmiernie surowym.

Jak sobie poradzić

Jeśli uznałaś, że problem nadopiekuńczości w jakimś stopniu ciebie dotyczy, może pomogą ci poniższe zalecenia:

Spróbuj nie zadręczać się z powodu popełnionych błędów. Nikt nie jest doskonały. Wasza więź jest na tyle mocna, że wytrzyma popełnianie błędów przez obie strony.

Postaraj się być świadoma momentów, kiedy zaczynasz się martwić na zapas, i powstrzymaj swoją reakcję. Jeśli nie możesz patrzeć na, to jak twój czterolatek wspina się na drzewo, poproś męża, by cię zastąpił.

Próbuj koncentrować się na mocnych stronach swojego dziecka. Dostrzegaj jego siłę i potencjał. Zwracaj uwagę na to wszystko, co mu się udaje i co mu przynosi radość. Staraj się relaksować i cieszyć tym, jakie jest twoje dziecko.

Postaraj się miarkować swoje żądania i oczekiwania wobec dziecka. Nie wierz w to, że jeśli nie jest doskonałe, to jego sukces życiowy stoi pod znakiem zapytania. Nikt nie jest doskonały.

Nie przejmuj obowiązków dziecka na siebie Obiecało podlewać kwiatki w swoim pokoju? Nie robi tego? Trudno, kwiatki uschną, ale dziecko nauczy się, że jego działania (lub ich brak) mają swoje konsekwencje.

Poszukaj w swoim mieście warsztatów dla rodziców lub grupy wsparcia dla młodych matek. Kiedy spotkasz się z innymi rodzicami, zobaczysz, że wszyscy przeżywają porażki i niepowodzenia.

Postaraj się unikać rad, pouczania, strofowania i narzucania dziecku swojego punktu widzenia. Im bardziej staramy się kontrolować dzieci, tym większy to wywołuje w nich opór i tym bardziej się buntują.

Porozmawiaj z mężem o swoich automatycznych reakcjach, kiedy nie możesz się powstrzymać i z lęku o dziecko ingerujesz w jakieś jego zachowanie. Stwórz listę okoliczności, które najbardziej cię prowokują do takiego działania. Pomyśl, co możesz zrobić, zamiast wkraczać do akcji (np. kiedy dzieci się kłócą).

Jeśli nie umiesz się odprężyć, jeśli nie jesteś w stanie natychmiast zaradzić jakiemuś zmartwieniu dziecka – zamiast natychmiast zaspokajać jego potrzebę, pocieszać i „zagłaskiwać”, zadzwoń do przyjaciółki i opowiedz, co się z tobą dzieje. Pamiętaj – gdy chodzi o nasze dzieci, często tracimy zdrowy rozsądek, jesteśmy po prostu nadmiernie zaangażowani.

Ukryta złość

Czasami nadopiekuńczość to przykrywka dla naszej złości. Złościmy się na dziecko, potem czujemy się z tego powodu winni i – by wynagrodzić to malcowi – nadmiernie go chronimy. A przecież to całkowicie naturalne, że dzieci nas czasami złoszczą. W bliskich relacjach jest miejsce również na negatywne uczucia – nie ma w tym nic złego.

Quiz

Czy jesteś nadopiekuńcza?

Odpowiedz na poniższe pytania i za każdą pozytywną odpowiedź policz sobie punkt.

 

1. Masz trudności z pozwoleniem dziecku na spanie poza domem (np. u przyjaciela z przedszkola).

2. Denerwujesz się, gdy twoje dziecko eksperymentuje z jakąś nową sportową umiejętnością – uczy się jeździć na rowerze, wspina się na drzewa, wypróbowuje nową hulajnogę.

3. Masz tendencję do nieustannego zamartwiania się o dziecko, o jego zdrowie i przyszłość. Np. nawet jeśli dziecko je dobrze, studiujesz podręczniki na temat zdrowego żywienia i często masz poczucie winy, że dieta dziecka nie jest wystarczająco dobrze zbilansowana.

4. Czujesz się bezpiecznie tylko wtedy, kiedy twoje dziecko jest pod twoją opieką.

5. Gdy dziecku coś nie wychodzi, zawsze jesteś gotowa mu pomóc. Zazwyczaj pomagasz mu w przygotowaniu prac, które ma przynieść do przedszkola, wyklejasz wyklejanki po nocy, wyszywasz wzorki…

6. Nie lubisz, kiedy twoje dziecko ponosi porażkę, popełnia błąd lub cierpi z powodu jakiegoś niepowodzenia. To bardzo źle wpływa na twój nastrój. Starasz się za wszelką cenę chronić malca przed takimi sytuacjami.

7. Kiedy dziecko jest chore, wpadasz niemal w panikę. Nie jesteś nigdy pewna, czy sposób leczenia i przepisane lekarstwa są naprawdę najlepsze w tej konkretnej sytuacji. Lubisz sprawdzić sposób leczenia u kilku lekarzy.

8. Często przychodzą ci do głowy najczarniejsze scenariusze różnych wydarzeń z udziałem twojego dziecka. Boisz się, co może się zdarzyć, gdy będzie się bawiło w przedszkolnym ogródku lub pójdzie na spacer z babcią.

9. Kiedy twoje dziecko wdaje się w sprzeczkę lub bójkę z innym dzieckiem, zazwyczaj interweniujesz.

10. Gdy twoje dziecko nie umie czegoś, co umieją już jego rówieśnicy, starasz się je szybko tego nauczyć.

Podlicz wszystkie TAK. Jeśli jest ich mniej niż 5, spróbuj po prostu trochę odpuścić, uwierzyć w siły dziecka i zrelaksować się. Jeśli twierdząco odpowiedziałaś na ponad 5 pytań – zachęcamy, byś porozmawiała o swoich lękach z kimś bliskim, zaufanym lub z psychoterapeutą.

 

Tekst Justyna Dąbrowska

Comments are closed.